Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje miejsca. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2015

jedna z przyjemniejszych food sesji, czyli... to co uwielbiam


Najbardziej to lubię fotografować. Bez dwóch zdań, lubię bardziej nawet od gotowania.
Fotografia kulinarna i fotografia podróżnicza to moje główne zajęcie i prawdziwa pasja. Kiedy trzy lata temu całkowicie zmieniłam swoje życie, wstałam zza biurka pewnej redakcji, ruszyłam w świat (ruszyłam z M. w podróż marzeń, w podróż dookoła świata), w sposób bardzo naturalny, z dnia na dzień, zaczęłam na nowo odkrywać dawno zapomnianą pasję fotografowania.

środa, 1 lipca 2015

tak na powitanie


Pochwała prostoty! Uwielbiam proste rozwiązania i uwielbiam, kiedy warzywa same inspirują. Paczuszka malutkich, drobnych pieczarek, takich na jednego kęsa. Szkoda by przepoławiać na pół, więc jemy w całości. Popijając sobie od czasu do czasu jabłkowym cydrem. Bez rozmów końca, zanosząc się przy tym ze śmiechu. Wspominamy wakacje w Indiach i w Polsce, z których wróciliśmy raptem trzy dni temu.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Czy krajobraz ma smak? / Landscape has a taste?

tak, ma!
doświadczyłam tego podczas ostatniego weekendu
wycieczka za miasto
weekend w Blue Mountains 
i skarpy, które odbierają mowę
siadziałam sobie z M. tuż nad taką skarpą w drodze na Mt Victoria...
pomyślałam sobie wtedy, nie o pięknym widoku, który nas otaczała, nie o cudownej naturze, ani o kolorach, czy śpiewających ptakach, ale o smaku przepysznych muffinów z makiem i lemon curdem... nie wiem skąd to nieodparte myślenie o przepisie na te muffiny. Przecież, ani nie miałam, ich sobie zrobić, ani nie jadłam ich chwilę (ani dwie) wcześniej...
Widok Blue Mountains w NSW w Australii, smakuje tak, jak te oto muffiny:

Poppy seed muffins with lemon curd





Na 12 sztuk muffinów:
szklanka mąki
2/3 szklanki mleka
jajko
łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki soli
dwie łyżki maku
1/4 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
2 łyżki lemon curd (można zastąpić sokiem z jednej cytryny)

W misce mieszamy suche składniki (tj. mąkę, proszek do pieczenia, cukier, sól, mak) w drugiej misce mieszamy mokre składniki (jajo, mleko, olej, lemon curd) następnie mieszamy zawartości dwóch misek. Formę na muffiny wykładamy papilotkami. Do każdej nakładamy ciasto. Pieczemy w 180 stopniach około 25 minut.





Następnym razem, gdy znów wybierzemy się do Blue Mountains, koniecznie bierzemy je ze sobą.


To ten widok właśnie, smakuje jak makowy muffin z lemon curd


poniedziałek, 17 lutego 2014

ocean granatowy



Nie mogłam nie pokazać Wam tego zdjęcia.
Jest dla mnie bardzo wyjątkowe.
Dosłownie za każdym razem gdy na niego patrzę - chwyta mnie za serce
i sprowadza na ziemię
...
Za każdym razem kiedy mu się przyglądam uświadamiam sobie jaki potencjał ma w sobie Ocean.
Czym ja jestem w konfrontacji z nim
czym jestem stojąc u jego brzegu

ja
nieśmiale,
potroszku,
powolutku,
opuszkami palców dotykam jego materii

ocean myśli
ocean tajemnic
ocean uczyć
i tylko ta łódź kołysze się po jego horyzoncie
jak gdyby nigdy nic
jak gdyby
nigdy
nic

eh, sentymentalnie się zrobiło nagle
jak dawno
jak nigdy

bo tak naprawdę miało być o pewnej rybie z tego właśnie oceanu
a teraz to już nie wypada...
więc może jutro,
może pojutrze

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

ponad dwa miesiące przerwy...

... przerwy od bloga, od pisania od nowych przepisów. każdy tak czasem ma, że potrzebuje dystansu...
ponad dwa miesiące przerwy na podróż....
która... hymm ciągle trwa?

czerwiec, lipiec bez bloga,
ale za to w pięknych miejscach...
zapraszam na krótki flashback :)

Czerwiec w Nowej Zelandii

zbieranie muszli na wybrzeżach północnej wyspy NZ


wyprawa na Tongariro (więcej o Nowej Zelandii TUTAJ >>)

żadne kiwi w Polsce nie równa się ze smakiem kiwi w Nowej Zelandii :)

bardzo popularne owoce w NZ, spotykane w AUS, zupełnie nie spotykane w Europie

jedno ze śniadań w trasie
(sałatka owocowa z nowych, nieznanych owoców, razowy chleb z rodzynkami i angielski muffin)


jedna z wielu cafe na trasie Auckland- Wellington, serwowali w niej przepyszną kawę...

Midnight Espresso Cafe w Wellington,
 czyli kultowa cafe w stolicy NZ, pełna ludzi, dobrych humorów, przepysznych śniadań i niezwykle aromatycznej kawy, każdy odwiedzający Nową Zelandię koniecznie musi się skusić na serwowane w niej espresso


a teraz czas na lipiec w Polsce,
czyli Bieszczady/Małopolska-Kraków/Dolny Śląsk

niemal każde moje śniadanie podczas pobytu w Polsce wyglądało właśnie tak :) 

podczas wakacji wypoczywa się najlepiej w dobrym miejscu, wśród przyjaciół, jogi, pysznego jedzenia i aromatycznej kawy :) 




pożegnalne śniadanie w dobrym miejscu :)

a już jutro zapraszam Was na śniadanie powitalne!!

czwartek, 30 maja 2013

maj bez specjalnego przepisu, ale...

... ale wśród pysznego, fotogenicznego jedzenia
wśród nowych zawodowych doświadczeń,
wśród nowych smaków i zapachów...




bagaż zawodowych doświadczeń rośnie
...




czasem obrót pewnych spraw
potrafi bardzo zaskoczyć
oj bardzo...
- taki był maj
mimo, że bez autorskiego gotowania
ale w kuchni (czy raczej od kuchni)
jak najbardziej...





poniedziałek, 18 marca 2013

a na urodzinowe śniadanie...

najlepszy przepis na urodzinowe danie to
urodzinowe śniadanie :)
najlepiej w najlepszym towarzystwie
 w najlepszym i dla wzroku i oczywiście smaku, miejscu
a na talerzu:



razowy chleb z serem ricotta,
świeżą figą,
świeżą bazylią,
na dodatek posypane prażonymi migdałami
i pokropione miodem

do śniadania obowiązkowe czarne double espresso...









a na drugie śniadanie tort i truskawki z szampanem :)


i zielony piękny prezent - dziękuje :)


A Wy, co lubicie na urodzinowe śniadanie?



wtorek, 5 marca 2013

Real Food? Co kryje się za Twoim jedzeniem?


Przyłączam się do tego zachwytu nad lokalnymi produktami.
Nad ich sezonowością
świeżością
jakością, nad którą pracują rolnicy, plantatorzy, lokalni piekarze, sadownicy, rzemieślncy...
"real food" to nie wypełnione po brzegi półki w markecie,
a raczej słońce na pomidorach
marchewki o dziwnym kształcie
jabłka z piegami
soki 100%


Przyłanczam się do tego australijskiego zachwytu na lokalnymi produktami, bo tutaj odkryłam jak można wspierać miejscowych producentów świeżych warzyw i owoców, dżemów, oliwy, pesto i domowego hummusa, soków jednodniowych, jaj szczęśliwych kur


W dzielnicy, przy której od miesiąca mieszkam z inicjatywy "Real food projests" otwarto nowy pop up shop mający na celu wspieranie, reklamowanie, rozpowszechnianie lokalnych producentów zdrowej, ekologicznej żywności. Inicjatywa, na której czele stoi Kate Walsh zrzesza kucharzy, rolników, plantatorów oraz fascynatów kuchni slow, hand made... real


Dzięki "Real Food Projects" można się dowiedzieć między innymi jak uzyskuje się zdrową oliwę, jak wygląda proces jej tłoczenia, jak wycisnąć stu procentowy sok, lub jak produkuje się pełnowartościową czekoladę, karmel, czy... pianki marshmallows.



"Real Food Projects" łączy ludzi, którzy opowiadają historię kryjącą się za dobrym, zdrowym jedzeniem.


Miałam okazję być na otwarciu takiego "pop up shop'u" i spróbować kilku niesamowitych przysmaków. Oliwa z rozmarynem, chleb, pesto, ciemna czekolada, a na deser... kilka książkowych publikacji :)


Więcej o projekcie TUTAJ >>

poniedziałek, 25 lutego 2013

a po sąsiedzku, open air Organic Food Markets


Co niedziela, trwa tutaj w najlepsze targ organiczny
warzywa i owoce w zdrowej
ekologicznej odsłonie
do tego sery, wszelki nabiał
pasty
ciasta
smakołyki
cydr
musli mieszane na miejscu
no i piękny zakwasem pachnący chleb
oj, jak a uwielbiam takie miejsca


każdy sprzedawany tutaj produkt spożywczy z zaszczytnym certyfikatem jakości
że z ekologicznych pól, z przydomowego ogródka, 
ot tak, rośnie sobie bez chemii



miejsce bez zadęcia
z luzem
z humorem
przyjeżdżają rowerami
siadają na trawie,
śmieją się, rozmawiają, jedzą
dzieci boso biegają po trawie...
uśmiechają


także szperacze z pchlich targów znajdą tutaj coś dla siebie, 
pojęcie recyklingu ma tu ogromne znaczenie
znudził ci się przedmiot? przeczytałeś już książkę? nie wyrzucaj - daj, sprzedaj, podziel się