Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 września 2015

salmon time!


jako wyznawcy zdrowej, świeżej, prostej i mało składnikowej kuchni, staramy się unikać mięsa.
Co innego ryby i owoce morza. UWIELBIAMY!!! I raczej NIE unikamy :) !
Więc jak tylko mam okazję, czas na gotowanie, no i odwiedzę mój sprawdzony i zaprzyjaźniony rybny sklep, ryba lub inny owoc morski ląduje na naszych talerzach. Tym razem łosoś,
wyglądał wyjątkowo okazale.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Classic Ocean Jacket

pysznie bo klasycznie: (tasty because classically)
- ryba z pieca (Ocean Jacket)
- domowe "frytki" (home-made chips)
- marchewka z groszkiem (carrot with peas)





czwartek, 12 czerwca 2014

kto lubi zapach anyżu? / who likes the smell of anise?

ten kto lubi zapach anyżu niech nie obawia się użyć kopru włoskiego!
Fenkuł (koper włoski) pachnie anyżem...
ale smak,
to już coś innego!

who likes the smell of anise let's not afraid to use a fennel! 
Fennel smells like anise... 
but the taste, 
it's something else!


Z czym najlepiej komponować?
Dla mnie idealne połączenie to:
fenkuł i anchovies

What is the best to compose? 
For me, the perfect combination is: 
fennel and anchovies


dodać tylko jeszcze 
suszone pomidory
oliwę z oliwek
kilka kropel sosu rybnego
garść startego parmezanu
i makaron!

add just yet 
sun dried tomatoes 
olive oil 
a few drops of fish sauce
a handful of grated Parmesan 
and pasta!

Pokrojony w piórka fenkuł wrzucamy na patelnię, podsmażamy go na łyżce oliwy około 10 minut, dodajemy kilka, pokrojonych na paski, suszonych pomidorów, dodajemy ugotowany al dente makaron, pod koniec dodajemy fileciki anchovies wraz z oliwą ze słoiczka. Doprawiamy do smaku pieprzem i sosem rybnym. Tuż przed podaniem posypujemy parmezanem.

Sliced ​​fennel in a pen toss into the pan, fry it in a spoon of olive oil for about 10 minutes, add a few, cut into strips, dried tomatoes, then add the cooked al dente pasta, at the end add the anchovies fillets with olive oil from the jar. Season to taste with pepper and fish sauce. Just before serving, sprinkle with Parmesan cheese.


It tastes great!


wtorek, 22 kwietnia 2014

Egzotyczne Vanuatu na talerzu

Uwielbiam poznawać nowe miejsca.
Uwielbiam ten Moment, kiedy z M. wybieramy kolejne miejsce, które chcemy zobaczyć. Zazwyczaj kieruje nami po prostu ciekawość, nie rzadko zdjęcie znalezione gdzieś w sieci, w książce, w albumie, gdzieś na ścianie...
Albo historie ludzi, często podróżników, których po drodze poznajemy. Przy miłej luźnej rozmowie po chwili mówią: "ej koniecznie musicie zobaczyć, to miejsce, pojechać tam, a tam, spróbować tego a tego, ..."
padło na Pacyfik, mieszkamy niedaleko Oceanii, prawie rzut beretem, coraz częściej zaczęliśmy się jej przyglądać, czytać, sprawdzać przeglądać...
czas ją powoli poznawać...
zaczęliśmy od Fiji (więcej TUTAJ >>).
Później przyszła kolej na Vanuatu...
Vanuatu to zdecydowanie najdziksze miejsce w jakim do tej pory byliśmy. Szczególnie, gdy za główny cel zwiedzania Vanuatu, obraliśmy sobie najmniej cywilizowaną wyspę - Tannę.

I love to explore new places. 
I love the moment when with M. choose new place that we want to see. Typically directs us just curiosity, not seldom image found somewhere on the net, in the book, in an album somewhere on the wall. We live near the Pacific, almost a stone's throw.
Time to get to know Pacific slowly ...
we started from Fiji, of which I have written the kitchen specialties HERE >> 
Then came the turn of Vanuatu ... 
Vanuatu is by far the wildest place we have ever been. Especially when the main objective of exploring this country we have taken a minimum of civilized island of Tanna.


kuchnia Joyce - naszej gospodyni na wschodnich wybrzeżach Tanny.
Mieszkańcy wschodniego wybrzeża są odcięci od pozostałych części wyspy. Nie ma mowy o żadnym sklepie, a ograniczony dostęp do prądu sprawia, że robienie większych zapasów jest mało realne. Joyce w tym małym zapleczu kuchennym nie raz wyczyniała cuda, by nas ugościć, by nam smakowało- jak podróżujemy to jemy TYLKO lokalne jedzenie... 
zapewnialiśmy Ją - "chcemy jeść to, co Wy" - byliśmy zachwyceni!

Śniadanie na Vanuatu to przede wszystkim owoce, głównie banany... smażone


Jak to bywa w państwach wyspiarskich, kuchnia opiera się przede wszystkim na rybach oraz owocach morza. Każdemu daniu towarzyszy egzotyczny owoc, głównie paw paw, banan, limonka, pomelo czy pomarańcze z zieloną skórką (cudownie słodkie).

ryba dopiero co wyciągnięta z Pacyfiku, tak - trafiła na nasze talerze :)

cudowne w smaku ryby serwowane na "plażowym targu" 

nasz obiad na plaży: czerwona ryba, ośmiornica oraz "rolle" z manioku ze szpinakiem (faworyt M.)


Lap lap, czyli tradycyjna potrawa Vanuatu (mój faworyt) w smaku przypomina pudding warzywny - bardzo smaczny, już nie długo postaram się go odtworzyć w mojej kuchni.

Lap lap ze szpinkiem raz jeszcze.

Panie serwujące te pyszności

Jednak Tanna to nie tylko owoce i ryby. Słynie także ze swojej organicznej KAWY. 
Rosną sobie tutaj, na zachodnim wybrzeżu, w samym środku lasu tropikalnego, między drzewami owocowymi a palmami - krzewy kawy. 

W 100% organiczna kawa trafia do palarni w Port Villa. Tam jest palona i pakowana. I największy paradoks - część z powrotem wraca na Tannę. 


Lokalni nie piją kawy. Na pytanie dlaczego, odpowiadają z przekąsem: "Kawa jest dla turysty!". Kawa jest bardzo droga i przeciętnego mieszkańca Tanny na nią po prostu nie stać. 
A faktycznie, gdy kupiliśmy opakowanie, mieliśmy nieodparte wrażenie, że zrobiliśmy coś, czego nikt dawno nie robił. W tym jedynym momencie poczuliśmy się jak rasowi turyści. Oczywiście nie odmówiliśmy sobie przyjemności, by jej spróbować na miejscu w lokalnej kawiarni (kawiarni, która jednocześnie była wypożyczalnią kaset video).



W kolejnym wpisie zaprezentuję Wam, jak na Vanuatu uczyłam się przyrządzać mojego pierwszego w życiu LOBSTERA :)

wtorek, 8 kwietnia 2014

cassava, paw paw, kokos... czyli Fiji od kuchni

Cudowny czas.
Fiji uspokaja, pomaga zebrać myśli, przynosi odpoczynek.
Jak tylko wylądowaliśmy na wyspie od razu poczuliśmy klimat miejsca.
Fiji time, ten prosty slogan towarzyszył nam przez cały pobyt w tym magicznym miejscu.
Gorący Pacyfik, piękna rafa, lokalny wyspiarski klimat....
i doskonała świeża lokalna kuchnia.
Serwowana na ulicznych straganach, targach, gospodarstwach goszczących turystów, takich jak my, który stronią od hoteli i miejsc wypchanych turystami.

Lokalna kuchnia na Fiji to przede wszystkim owoce morza, ryby,do każdego posiłku podaje się świeże owoce (banany, papaja, paw paw, arbuz, ananas)... oraz miks kuchni hinduskiej, przepyszne roti z tuńczykiem, świeżymi muszlami lub ziemniakiem, można kupić na każdej ulicy.

Wonderful time. 
Fiji calms, helps to think, brings rest. 
As soon as we landed on the island immediately felt atmosphere of the place. 
"Fiji time", this simple slogan accompanied us throughout our stay in this magical place. 
Hot Pacific, a beautiful reef, the local insular climate .... 
and excellent fresh local cuisine. 

Local cuisine in Fiji is mainly seafood, fish, each meal given fresh fruits (bananas, papaya, paw paw, watermelon, pineapple) ... and mix of Indian cuisine, delicious roti with tuna, fresh shells or potato, you can buy at any street.



Fiji słynie przede wszystkim z uprawy kokosa i faktycznie nie ma tutaj miejsca gdzie nie spotkasz palmy kokosowej. Kokos jest nie zwykle bogaty w zastosowaniu. Zarówno jako lek w medycynie naturalnej, jako produkt spożywczy oraz w kosmetyce. Tutaj z kokosa tłoczy się przede wszystkim olej. Aby uzyskać pół litra tradycyjnego, w 100% ekologicznego oleju kokosowego potrzeba około 16 kokosów (wiem, próbowałam ;) ).

Fiji is known primarily from coconut cultivation and in fact has no place here where you don't find the coconut palm. Coconut is rich in application. Both as a medicament in natural medicine, as a food product and cosmetics. Here, the coconut is pumped mainly oil. For half a liter of traditional, 100% organic coconut oil takes about 16 coconuts (I know, I tried;)). 

Moje odkrycie- cassava (inaczej zwana maniok) podaje się ją głównie z rybą, w doskonały sposób zastępuje naszego tradycyjnego ziemniaka (w smaku nawet trochę go przypomina).

My discovery-cassava (manioc) served up mainly of fish, in a perfect way replaces our traditional potato (taste even a little it resembles).

bulwa cassavy/ bulb cassava

Na talerzu po lewej stronie pieczona cassava/ At the plate on the left side of roasted cassava

Hiszpańska makrela, dopiero co wyłowiona z Pacyfiku by dwie godziny później trafić na nasze talerze/ Spanish mackerel, just fished from the Pacific to two hours later hit on our plates

jadalnia naszych fijijskich gospodarzy/ dining room of our fiji home

Tradycyjne, lokalne śniadania na Fiji są dość tłuste. Podaje się zazwyczaj "pączki" lub smażone "pancakes" z cukrem lub dżemem i oczywiście świeże owoce.

Traditional breakfast in Fiji are quite greasy. The dosage is usually "donuts" or fried "pancakes" with sugar or jam with fresh fruit.

Śniadaniowe pancakes a'la Fiji. Smakiem przypominają racuchy. 

do każdego posiłku podawane są świeże owoce

Na lokalnym targu sprzedawane są świeże warzywa, owoce, owoce morza, ryby oraz kava, czyli pieprz metystynowy, z którego wyrabia się tradycyjny napój o właściwościach zarówno leczniczych, relaksacyjnych jak i kulturowych (więcej na temat kavy już wkrótce na blogu).

On the local market sells fresh vegetables, fruits, seafood, fish, and kava, which is used for making traditional drink (for more on kava soon on the blog).





Więcej na temat podróży na FIJI/ More about FIJI- znajdziesz TUTAJ >>

czwartek, 20 lutego 2014

smak lucjana z oceanu

lucjan czerwony z tego właśnie oceanu >>


Po prostu nie sposób przejść obok "rybnego" i nie zwrócić uwagi na lucjana, znany tutejszym jako red snapper. Lucjan zachwyca nie tylko egzotycznym wyglądem (czerwona łuska, olbrzymie oczy) ale przede wszystkim smakiem...
Białe, delikatne mięso
red snappera najbardziej lubię z trawą cytrynową, solą morską, białym pieprzem - dodatkowo mocno skrapiam sokiem z limonki
jako side -  mix chińskich sałat (o nim, o jego dressingu innym razem)




niedziela, 20 października 2013

makrela z pieca

uwielbiam makrelę
jak dziś pamiętam jej wędzony smak
mama czasem w drodze z pracy do domu w rybnym, kupowała przepyszną wędzoną,
zawsze zawiniętą z szary papier...
w takie dni właśnie, gdy zapach wędzonej ryby unosił się w kuchni
wiedziałam, że dziś na kolację będą kanapki z masłem i makrelą


dziś z drugiego końca świata w rybnym, w drodze z pracy do domu, kupuję, świeżą makrelę
patroszę ją własnoręcznie,
przyprawiam solą i pieprzem
wrzucam do pieca
do tego kroję batata i ziemniaka
doprawiam solą, curry i rozmarynem
czekam 25 minut by z temp. 180 stopni
wyciągnąć gotowy obiad


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

niedziela, 6 stycznia 2013

Jak smakuje milkfish?

Uwielbiam ryby.
Spędzenie dwóch tygodni na Filipinach dało mi pyszną możliwość próbowania ich bez przerwy.
W marynacie
solo
na słodko, słono
octowo
pikantnie
były też,
grillowane
w zupie
świeży - tuńczyk, makrela, tilapia, czy może milkfish.... no właśnie milkfish...

świeży tuńczyk w octowej marynacie podawany oczywiście z ryżem

sos sojowy z sokiem z limonki- ten prosty do przyrządzenia sos do ryb stał się dla nas podstawą do próbowania kolejnych rybnych przysmaków- w każdym miejscu w Azji, gdzie jedliśmy - pytaliśmy o limonkę 

grillowany milkfish podana z ryżem, pomidorem i jajkiem

Milkfish, (na Filipinach potocznie nazywana Bangus) to dla mnie zdecydowanie nowe doświadczenie kulinarne. Niezwykle popularna w południowo-wschodniej Azji i na niektórych wyspach Pacyfiku. Na Filipinach, szczególnie zachodnie wybrzeże (okolice Degupan, Alaminos) słynie z hodowli tych niezwykłych ryb. (Zobacz, gdzie łowią milkfisha :)) Dość oryginalną nazwę zyskała dzięki swojej białej, mlecznej barwie mięsa. Smaczna, wyrazista w smaku, a do tego praktycznie pozbawiona ości. Mi osobiście kojarzy się z naszym polskim karpiem... hymm może dlatego, że pierwszy raz zajadałam się nią właśnie w wigilię? 

milkfish najlepiej smakuje z sokiem z limonki i oczywiście z... zimnym San Miguelem :)

po lewej - ryba zakąska, czyli malutkie rybki zatopione w solnej skorupie- pyszne
po prawej- tradycyjna filipińska zupa rybna z milkfishem, bardzo octowa- z resztą jak wszystko na Filipinach

Gdyby nie te świeże ryby i owoce morza (które zresztą uwielbiam) czy przepyszna pasta krewetkowa, nie miałabym czego szukać w filipińskiej kuchni. Mimo licznych wpływów kuchni hiszpańskiej, chińskiej czy malajskiej, nie zachwyca. Odniosłam wrażenie, że jest mało urozmajcona. Mało w niej warzyw, owoców. Najprostsza sałatka czy surówka to jedynie dodatek, który ma za zadanie załagodzić (nieraz) ostry sos serwowany do potrawy.
Do każdego dania podawany ryż. Filipińczycy tak bardzo go sobie upodobali, że w wielu restauracjach, czy ulicznych barach, można samemu nałożyć sobie ryż - ile tylko się chce, ile tylko można zjeść - no właśnie - ile tylko zjesz... bo za pozostawienie niezjedzonego na talerzu, pobierana jest opłata :)
Na Filipinach obowiązkową przyprawą jest ocet. Szczególnie zupy są niezwykle octowe, nie raz miałam wrażenie, że octu było tak dużo, że zabijał prawdziwy smak dania.
Kuchnia filipińska słynie także z pewnych kontrowersji. Balut jest jedną z nich. Gotowane jajo kacze, w którym znajduje się w pełni uformowany zarodek ptaka. Nie, nie spróbowałam. Nigdy nie spróbuje. To zdecydowanie nie dla mnie. Ale widziałam z jakim apetytem zajadają się tym "przysmakiem" (podobno i afrodyzjakiem) zarówno miejscowi, jaki i turyści.