Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mango. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mango. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2015

Mango Chicken Curry

Dużo w życiu curry jadłam. Wegańskie, wegetariańskie, rybne, z owocami morza, mięsne. Gdy sobie z M. wspominamy (kulinarnie) nasze dotychczasowe podróże, ciężko nam wybrać curry faworyta. Czy to tajskie green curry z krewetkami, czy wszystkie curry w kulinarnej stolicy Azji - Penang, czy może z tej fajnej, małej rodzinnej knajpy w Kuala? Jesteśmy wielkimi fanami kuchni indyjskiej, więc często dania z curry odtwarzam w mojej kuchni. Rzadko korzystam z gotowych przepisów, raczej tworze swoje dania inspirowane tym, co próbowałam w Azji. Choć ostatnio, przyznam się, sięgnęłam po taki właśnie sprawdzony gotowy przepis. Do Kwestii Smaku zaglądam gdy potrzebuję jakiegoś fajnego przepisu na przepyszne ciasto. Przypadkiem otworzyłam zakładkę z curry, a tam rozsypała się kopalnia pomysłów. Od razu rzucił mi się w oczy przepis na Curry z kurczaka i mango >>

A to, że w lodówce miałam akurat bardzo dojrzałe mano, od razu zabrałam się za przygotowywanie tego dania. Mango miało być do jutrzejszego śniadaniowego smoothie, ale co tam... liczy się tu i teraz ;) a teraz okazuje się, że TO danie wyszło tak pyszne, że ze wszystkich mięsnych curry to zdecydowany nasz faworyt.

Mango Chicken Curry


Składniki:

mango
pierś z kurczaka
 400 ml mleka kokosowego
papryczka chili
łyżka oleju kokosowego
150 g ryżu basmati

Przyprawy:

kurkuma, świeżo starty imbir, ostra papryczka (proszek), sól, pieprz, czosnek

Sposób przygotowania:




wtorek, 2 grudnia 2014

Mango w grudniu!


już drugi grudzień z rzędu uświadamiam sobie, jak bardzo na tej drugiej półkuli świata, wszystko jest na odwrót. Absolutnie nie narzekam, nie rozpamiętuje jak to było kiedyś, jak jeszcze mieszkałam w Polsce, że śnieg, że minus 20 stopni, szarówa, ocieplane buty, podwójne skarpety (zawsze byłam zmarzluchem- uwierzcie, ciągle nim jestem!), gruba kurtka, pod nią sweter i trzy bluzki z długim rękawem.... Sama do siebie się śmieję, że tak łatwo przystosowałam się do zmian i do faktu, że teraz dla mnie, początek grudnia to początek lata! 30-stopniowe temperatury i sezon na mango


Mango doskonale chłodzi, orzeźwia! Dlatego najbardziej lubię dodawać go do smoothies.


tutaj oprócz samego mango dorzuciłam jeszcze mrożony jarmuż, seler naciowy, 100 ml mleka kokosowego, 6 kostek lodu, małą garść mrożonych malin, trzy listki świeżej mięty, łyżeczkę siemienia lnianego, kilka kropel soku z cytryny, kilka pestek dyni - wszystkie składniki potraktowałam blenderem. 

może w kolorze nie jest idealny, ale smakuje naprawdę doskonale, nie trzeba dosładzać, dojrzałe mango samo w sobie, jest obłędnie słodkie!


Ale żeby nie było... nie raz zatęskni mi się za mrozem, takim z prawdziwego zdarzenia, co zatrzymuje pociągi ;) za dźwiękiem skrzypiącego śniegu pod butami, za jednopalczastymi rękawiczkami suszącymi się na kaloryferze, za białymi świętami, za palącym się kominkiem w rodzinnym domu, piękna jest zima, jeszcze piękniejsze wspomnienia z nią związane... 

Wczoraj oglądałam film "On the Ice" (bardzo zresztą polecam), rzecz się działa w takim właśnie mroźnym plenerze, może nie w Polsce (bo to nie polski film, a reżyserski debiut Andrew'a Okpeaha MacLean'a), a na Alasce. Dźwięki skrzypiącego śniegu, mroźna temperatura, którą czułam podczas całego seansu, wystarczyły aby przez chwilę pomyśleć o tej zimie z prawdziwego zdarzenia, i wystarczyły, by pomyśleć także, jaka to frajda chodzić w grudniu na bosaka po zielonej trawie, jeść naturalnie dojrzałe mango i pomarańcze.


a na koniec jeszcze, po lewej fotos z filmu o którym pisałam wyżej, po prawej fotos z ostatniego weekendu za miastem (więcej zdjęć tej urokliwej, dzikiej plaży TUTAJ>>  )

ciepło pozdrawiam! :)