Translate

poniedziałek, 25 lutego 2013

a po sąsiedzku, open air Organic Food Markets


Co niedziela, trwa tutaj w najlepsze targ organiczny
warzywa i owoce w zdrowej
ekologicznej odsłonie
do tego sery, wszelki nabiał
pasty
ciasta
smakołyki
cydr
musli mieszane na miejscu
no i piękny zakwasem pachnący chleb
oj, jak a uwielbiam takie miejsca


każdy sprzedawany tutaj produkt spożywczy z zaszczytnym certyfikatem jakości
że z ekologicznych pól, z przydomowego ogródka, 
ot tak, rośnie sobie bez chemii



miejsce bez zadęcia
z luzem
z humorem
przyjeżdżają rowerami
siadają na trawie,
śmieją się, rozmawiają, jedzą
dzieci boso biegają po trawie...
uśmiechają


także szperacze z pchlich targów znajdą tutaj coś dla siebie, 
pojęcie recyklingu ma tu ogromne znaczenie
znudził ci się przedmiot? przeczytałeś już książkę? nie wyrzucaj - daj, sprzedaj, podziel się

poniedziałek, 18 lutego 2013

szparagi cały rok...

Moja pierwsza sfotografowana potrawa w nowym miejscu
w nowym świetle
w nowym cieniu
w nowym wnętrzu
...
starym aparatem
starym sposobem (starym, czyli sprawdzonym)
starym zwyczajem
...
tutaj sezon na szparagi trwa cały rok
(kolejny powód)
a to że mój ulubiony kolor na talerzu to zielony...


Penne w towarzystwie szparagów i pomidorów


pęczek zielonych szparagów
cztery pomidory
cebula
ząbek czosnku
sol, pieprz, papryczka chilli
makaron penne

W lekko osolonej wodzie gotujemy al dente szparagi. Na łyżce oliwy z oliwek podsmażamy cebule i czosnek, po chwili dodajemy drobno pokrojone pomidory- dusimy, według uznania doprawiamy- solą pieprzem i ostrą papryczką chilli. W międzyczasie w dużym garnku  gotujemy al dente makaron penne.  Po około 7 minutach do pomidorowego sosu dodajemy odcedzone, pocięte na mniejsze cząstki szparagi. 



poniedziałek, 11 lutego 2013

Nowy rozdział, czyli smakowanie Australii...

Zaczęło się naprawdę niewinnie...
zapragnęliśmy w końcu spełnić swoje wielkie marzenie i podjęliśmy decyzję o podróży dookoła świata,
"Odłożyliśmy na później" nasze prace w wielkich i mniejszych korpo (sic!),
na cztery miesiące pożegnaliśmy przyjaciół, rodzinę...
i ruszyliśmy (- relacje z podróży ciągle, bez ustanku zamieszczamy TUTAJ >>)
Jednym z przystanków naszej podróży miała być Australia.
8 stycznia wylądowaliśmy w Sydney i stało się...
...miasto nas zauroczyło,
jego energia na każdym kroku dawała o sobie znać.
do tego ta porządna dawka twórczych inspiracji, której od dawna nie znajdowałam w Polsce.


I jeszcze te klify
i ten granatowy ocean
następnego dnia już wiedzieliśmy i prawie chórem zapytaliśmy siebie nawzajem:
"a co Ty na to jakbyśmy tu zostali?"
jeszcze w Polsce planowalismy w Australii zostać miesiąc
dziś chcemy tutaj spróbować pomieszkać nieco dłużej,
mamy siłę, chęci, energię i pomysły :)
jeszcze nie jesteśmy za starzy by próbować nowych rzeczy
Więc tak, taka decyzja
tasty point (póki co- by nie zapeszać) będzie pisać z Australii :)


trzymajcie kciuki
a ja postaram się przybliżyć Wam ciekawe pod względem kulinarnym, choć nie tylko - australijskie ciekawostki. Sydney, a zwłaszcza Newtown - jego artystyczna dzielnica w której od dwóch tygodni mieszkam, jest niesporzytą kopalnią inspiracji. Będę Wam pokazywać tutejsze kulinaria, design, sztukę, grafikę, zahipnotyzuję Was tutejszym życiem eco i recyklingiem.
Eh, już nie mogę się doczekać!
:)
w tle moje nowe miejsce do gotowania i smakowania (malutkie, póki co wyposażone jedynie w garnek na dwie osoby, patelnię, dwie białe głębokie miski na włoską pastę, szary i biały talerz, trzy porcelanowe kubki i dwa kieliszki do wina - w jednym sok ananasowy- ulubiony)

ściana którą uwielbiam i szyld restauracji "spoon's" którą w pierwszej kolejności odwiedzę :)

Eco Library- miejsce - po sąsiedzku- w którym można się zakochać od pierwszego wejrzenia,
z resztą tak też się stało

Eco Library ciąg dalszy i arbuz w lutym...

i razowy tost  na pierwsze śniadanie


niedziela, 6 stycznia 2013

Jak smakuje milkfish?

Uwielbiam ryby.
Spędzenie dwóch tygodni na Filipinach dało mi pyszną możliwość próbowania ich bez przerwy.
W marynacie
solo
na słodko, słono
octowo
pikantnie
były też,
grillowane
w zupie
świeży - tuńczyk, makrela, tilapia, czy może milkfish.... no właśnie milkfish...

świeży tuńczyk w octowej marynacie podawany oczywiście z ryżem

sos sojowy z sokiem z limonki- ten prosty do przyrządzenia sos do ryb stał się dla nas podstawą do próbowania kolejnych rybnych przysmaków- w każdym miejscu w Azji, gdzie jedliśmy - pytaliśmy o limonkę 

grillowany milkfish podana z ryżem, pomidorem i jajkiem

Milkfish, (na Filipinach potocznie nazywana Bangus) to dla mnie zdecydowanie nowe doświadczenie kulinarne. Niezwykle popularna w południowo-wschodniej Azji i na niektórych wyspach Pacyfiku. Na Filipinach, szczególnie zachodnie wybrzeże (okolice Degupan, Alaminos) słynie z hodowli tych niezwykłych ryb. (Zobacz, gdzie łowią milkfisha :)) Dość oryginalną nazwę zyskała dzięki swojej białej, mlecznej barwie mięsa. Smaczna, wyrazista w smaku, a do tego praktycznie pozbawiona ości. Mi osobiście kojarzy się z naszym polskim karpiem... hymm może dlatego, że pierwszy raz zajadałam się nią właśnie w wigilię? 

milkfish najlepiej smakuje z sokiem z limonki i oczywiście z... zimnym San Miguelem :)

po lewej - ryba zakąska, czyli malutkie rybki zatopione w solnej skorupie- pyszne
po prawej- tradycyjna filipińska zupa rybna z milkfishem, bardzo octowa- z resztą jak wszystko na Filipinach

Gdyby nie te świeże ryby i owoce morza (które zresztą uwielbiam) czy przepyszna pasta krewetkowa, nie miałabym czego szukać w filipińskiej kuchni. Mimo licznych wpływów kuchni hiszpańskiej, chińskiej czy malajskiej, nie zachwyca. Odniosłam wrażenie, że jest mało urozmajcona. Mało w niej warzyw, owoców. Najprostsza sałatka czy surówka to jedynie dodatek, który ma za zadanie załagodzić (nieraz) ostry sos serwowany do potrawy.
Do każdego dania podawany ryż. Filipińczycy tak bardzo go sobie upodobali, że w wielu restauracjach, czy ulicznych barach, można samemu nałożyć sobie ryż - ile tylko się chce, ile tylko można zjeść - no właśnie - ile tylko zjesz... bo za pozostawienie niezjedzonego na talerzu, pobierana jest opłata :)
Na Filipinach obowiązkową przyprawą jest ocet. Szczególnie zupy są niezwykle octowe, nie raz miałam wrażenie, że octu było tak dużo, że zabijał prawdziwy smak dania.
Kuchnia filipińska słynie także z pewnych kontrowersji. Balut jest jedną z nich. Gotowane jajo kacze, w którym znajduje się w pełni uformowany zarodek ptaka. Nie, nie spróbowałam. Nigdy nie spróbuje. To zdecydowanie nie dla mnie. Ale widziałam z jakim apetytem zajadają się tym "przysmakiem" (podobno i afrodyzjakiem) zarówno miejscowi, jaki i turyści.

sobota, 22 grudnia 2012

30 days and more - tasty flashback


Moja podróż (także kulinarna) na sam kraniec trwa...
za mną ponad miesiąc inspiracji
smaków
barw
zapachów
czas na (nieco spóźniony) tasty flashback












poniedziałek, 10 grudnia 2012

Jak smakuje domowa kuchnia pana pooh?

Jest na pewnej tajskiej wyspie
pewno tajemne miejsce kulinarne
prowadzi je sama mama...
...Kubusia Puchatka


kto się nie boi trochę rozlatujących się stolików
lepkich pojemników na przyprawy
za to lubi "cheap price & very tasty"
(jak sama mama Puchatka reklamuje na swoim banerze)
będzie tym miejscem zauroczony

mama Puchatka z wypiekami na policzkach, wyczynia cuda w swoim kulinarnym laboratorium
dla mnie przyrządziła Morning Glory (już kiedyś o nim pisałam >>) a dla M. zupę Pho




Ani przez moment nie zadziwiło mnie, że mama pana Pooh mogłaby mieszkać w Tajlandii :) 
Więcej zdjęć z tajskich wysp znajdziesz TUTAJ >>

wtorek, 27 listopada 2012

Liebster Blog trafił także i do mnie


Muffinkowe niebo nominowało mnie do wyróżnienia "LIEBSTER BLOG".
Nominacja jest otrzymywana od innego blogera za dobre wpisy, za dobre zdjęcia.
Nominację daje się blogowi/blogerowi po to, by jego wpisy promować i rozpowszechniać w całej kulinarnej blogosferze.
Bardzo dziękuje za wyróżnienie :)
Teraz mam odpowiedziec na 11 pytań
i zadać 11 swoich pytań innej blogowej jedenastce.

Oto moje odpowiedzi:
1. Ziemniaki pieczone czy gotowane? pieczone
2. Ulubiona potrawa z dzieciństwa? ciasto mojej mamy, każde
3. Ulubiony słodycz? czekolada
4. Ostro czy łagodnie? ostro
5. Owoc czy warzywo? owoc i warzywo
6. Obiad czy obiadokolacja? obiadokolacja
7. Morze czy góry? góry
8. Kawa czy herbata? kawa
9. Kuchnia czy restauracja? kuchnia
10. Wypoczynek czynny czy bierny? czynny
11. Książka czy film? książka i film :)

Moje pytania:
1. Kawa biała czy czarna?
2. Ulubiony blog kulinarny?
3. Ulubiona przyprawa?
4. Kawiarnia czy restauracja?
5. Ulubiona kuchnia (polska, włoska, francuska, hiszpańska, azjatycka....)?
6. Ostro czy łagodnie?
7. Słodko czy gorzko?
8. Wino białe czy czerwone?
9. Ulubione ciasto?
10. Kuchnia eksperymentalna czy tradycyjna?
11. Produkt, bez którego nie wyobrażasz sobie gotowania.

Do zabawy zapraszam...
http://www.rynek.webd.pl/
http://ugotujmiobiad.blogspot.com
http://majaskorupska.blogspot.com
http://razoweciasteczka.blogspot.com
http://smakowite.com
http://bentusie.blogspot.com
http://umyjszpinak.blogspot.com
http://zwyczajnieogotowaniu.blogspot.com
http://ankawell.blogspot.com
http://przepisyzpodrozy.pl
http://slodkiepychotki.blogspot.com

Zapraszam do zabawy i pozdrawiam