Translate

wtorek, 22 kwietnia 2014

Egzotyczne Vanuatu na talerzu

Uwielbiam poznawać nowe miejsca.
Uwielbiam ten Moment, kiedy z M. wybieramy kolejne miejsce, które chcemy zobaczyć. Zazwyczaj kieruje nami po prostu ciekawość, nie rzadko zdjęcie znalezione gdzieś w sieci, w książce, w albumie, gdzieś na ścianie...
Albo historie ludzi, często podróżników, których po drodze poznajemy. Przy miłej luźnej rozmowie po chwili mówią: "ej koniecznie musicie zobaczyć, to miejsce, pojechać tam, a tam, spróbować tego a tego, ..."
padło na Pacyfik, mieszkamy niedaleko Oceanii, prawie rzut beretem, coraz częściej zaczęliśmy się jej przyglądać, czytać, sprawdzać przeglądać...
czas ją powoli poznawać...
zaczęliśmy od Fiji (więcej TUTAJ >>).
Później przyszła kolej na Vanuatu...
Vanuatu to zdecydowanie najdziksze miejsce w jakim do tej pory byliśmy. Szczególnie, gdy za główny cel zwiedzania Vanuatu, obraliśmy sobie najmniej cywilizowaną wyspę - Tannę.

I love to explore new places. 
I love the moment when with M. choose new place that we want to see. Typically directs us just curiosity, not seldom image found somewhere on the net, in the book, in an album somewhere on the wall. We live near the Pacific, almost a stone's throw.
Time to get to know Pacific slowly ...
we started from Fiji, of which I have written the kitchen specialties HERE >> 
Then came the turn of Vanuatu ... 
Vanuatu is by far the wildest place we have ever been. Especially when the main objective of exploring this country we have taken a minimum of civilized island of Tanna.


kuchnia Joyce - naszej gospodyni na wschodnich wybrzeżach Tanny.
Mieszkańcy wschodniego wybrzeża są odcięci od pozostałych części wyspy. Nie ma mowy o żadnym sklepie, a ograniczony dostęp do prądu sprawia, że robienie większych zapasów jest mało realne. Joyce w tym małym zapleczu kuchennym nie raz wyczyniała cuda, by nas ugościć, by nam smakowało- jak podróżujemy to jemy TYLKO lokalne jedzenie... 
zapewnialiśmy Ją - "chcemy jeść to, co Wy" - byliśmy zachwyceni!

Śniadanie na Vanuatu to przede wszystkim owoce, głównie banany... smażone


Jak to bywa w państwach wyspiarskich, kuchnia opiera się przede wszystkim na rybach oraz owocach morza. Każdemu daniu towarzyszy egzotyczny owoc, głównie paw paw, banan, limonka, pomelo czy pomarańcze z zieloną skórką (cudownie słodkie).

ryba dopiero co wyciągnięta z Pacyfiku, tak - trafiła na nasze talerze :)

cudowne w smaku ryby serwowane na "plażowym targu" 

nasz obiad na plaży: czerwona ryba, ośmiornica oraz "rolle" z manioku ze szpinakiem (faworyt M.)


Lap lap, czyli tradycyjna potrawa Vanuatu (mój faworyt) w smaku przypomina pudding warzywny - bardzo smaczny, już nie długo postaram się go odtworzyć w mojej kuchni.

Lap lap ze szpinkiem raz jeszcze.

Panie serwujące te pyszności

Jednak Tanna to nie tylko owoce i ryby. Słynie także ze swojej organicznej KAWY. 
Rosną sobie tutaj, na zachodnim wybrzeżu, w samym środku lasu tropikalnego, między drzewami owocowymi a palmami - krzewy kawy. 

W 100% organiczna kawa trafia do palarni w Port Villa. Tam jest palona i pakowana. I największy paradoks - część z powrotem wraca na Tannę. 


Lokalni nie piją kawy. Na pytanie dlaczego, odpowiadają z przekąsem: "Kawa jest dla turysty!". Kawa jest bardzo droga i przeciętnego mieszkańca Tanny na nią po prostu nie stać. 
A faktycznie, gdy kupiliśmy opakowanie, mieliśmy nieodparte wrażenie, że zrobiliśmy coś, czego nikt dawno nie robił. W tym jedynym momencie poczuliśmy się jak rasowi turyści. Oczywiście nie odmówiliśmy sobie przyjemności, by jej spróbować na miejscu w lokalnej kawiarni (kawiarni, która jednocześnie była wypożyczalnią kaset video).



W kolejnym wpisie zaprezentuję Wam, jak na Vanuatu uczyłam się przyrządzać mojego pierwszego w życiu LOBSTERA :)

wtorek, 8 kwietnia 2014

cassava, papaja, kokos... czyli Fiji od kuchni

Cudowny czas.
Fiji uspokaja, pomaga zebrać myśli, przynosi odpoczynek.
Jak tylko wylądowaliśmy na wyspie od razu poczuliśmy klimat miejsca.
Fiji time, ten prosty slogan towarzyszył nam przez cały pobyt w tym magicznym miejscu.
Gorący Pacyfik, piękna rafa, lokalny wyspiarski klimat....
i doskonała świeża lokalna kuchnia.
Serwowana na ulicznych straganach, targach, gospodarstwach goszczących turystów, takich jak my, który stronią od hoteli i miejsc wypchanych turystami.

Lokalna kuchnia na Fiji to przede wszystkim owoce morza, ryby,do każdego posiłku podaje się świeże owoce (banany, papaja, arbuz, ananas)... oraz miks kuchni hinduskiej, przepyszne roti z tuńczykiem, świeżymi muszlami lub ziemniakiem, można kupić na każdej ulicy.

Wonderful time. 
Fiji calms, helps to think, brings rest. 
As soon as we landed on the island immediately felt atmosphere of the place. 
"Fiji time", this simple slogan accompanied us throughout our stay in this magical place. 
Hot Pacific, a beautiful reef, the local insular climate .... 
and excellent fresh local cuisine. 

Local cuisine in Fiji is mainly seafood, fish, each meal given fresh fruits (bananas, papaya, watermelon, pineapple) ... and mix of Indian cuisine, delicious roti with tuna, fresh shells or potato, you can buy at any street.



Fiji słynie przede wszystkim z uprawy kokosa i faktycznie nie ma tutaj miejsca gdzie nie spotkasz palmy kokosowej. Kokos jest nie zwykle bogaty w zastosowaniu. Zarówno jako lek w medycynie naturalnej, jako produkt spożywczy oraz w kosmetyce. Tutaj z kokosa tłoczy się przede wszystkim olej. Aby uzyskać pół litra tradycyjnego, w 100% ekologicznego oleju kokosowego potrzeba około 16 kokosów (wiem, próbowałam ;) ).

Fiji is known primarily from coconut cultivation and in fact has no place here where you don't find the coconut palm. Coconut is rich in application. Both as a medicament in natural medicine, as a food product and cosmetics. Here, the coconut is pumped mainly oil. For half a liter of traditional, 100% organic coconut oil takes about 16 coconuts (I know, I tried;)). 

Moje odkrycie- cassava (inaczej zwana maniok) podaje się ją głównie z rybą, w doskonały sposób zastępuje naszego tradycyjnego ziemniaka (w smaku nawet trochę go przypomina).

My discovery-cassava (manioc) served up mainly of fish, in a perfect way replaces our traditional potato (taste even a little it resembles).

bulwa cassava/ bulb cassava

Na talerzu po lewej stronie pieczona cassava/ At the plate on the left side of roasted cassava

Hiszpańska makrela, dopiero co wyłowiona z Pacyfiku by dwie godziny później trafić na nasze talerze/ Spanish mackerel, just fished from the Pacific to two hours later hit on our plates

jadalnia naszych fijijskich gospodarzy/ dining room of our fiji home

Tradycyjne, lokalne śniadania na Fiji są dość tłuste. Podaje się zazwyczaj "pączki" lub smażone "pancakes" z cukrem lub dżemem i oczywiście świeże owoce.

Traditional breakfast in Fiji are quite greasy. The dosage is usually "donuts" or fried "pancakes" with sugar or jam with fresh fruit.

Śniadaniowe pancakes a'la Fiji. Smakiem przypominają racuchy. 

do każdego posiłku podawane są świeże owoce

Na lokalnym targu sprzedawane są świeże warzywa, owoce, owoce morza, ryby oraz kava, czyli pieprz metystynowy, z którego wyrabia się tradycyjny napój o właściwościach zarówno leczniczych, relaksacyjnych jak i kulturowych (więcej na temat kavy już wkrótce na blogu).

On the local market sells fresh vegetables, fruits, seafood, fish, and kava, which is used for making traditional drink (for more on kava soon on the blog).





Więcej na temat podróży na FIJI/ More about FIJI- znajdziesz TUTAJ >>

środa, 5 marca 2014

Z morning glory...

Pierwszy raz Morning Glory (czyli szpinak wodny) zobaczyłam na targach warzywnych w Wietnamie.
Pierwszy raz skosztowałam w Tajlandii.
Od tego czasu bardzo chętnie go przyrządzam.
Idealny do sałatek lub do kanapek.
A także, jak dziś- jako doskonały dodatek do obiadu.

to jedno z ulubionych dań M.
przyrządzane z myślą o nim
i dla Niego



By przygotować te pyszne kawałki kurczaka,
potrzeba:

kilka sztuk udek kurczaka- koniecznie w wolnego wybiegu
solidny pęk (najlepiej dwa) szpinaku wodnego (ew. szpinak wodny można zastąpić zwykłym młodym szpinakiem)
sos sojowy (w nim duszę wodny szpinak)

Do marynaty:
łyżka czerwonej pasty curry
dwie ostre świeże papryczki chilli
dwa ząbki czosnku
sól
pieprz
tymianek
oliwa z oliwek





Minimum dwie godziny przed pieczeniem udek w piekarniku musimy je zamarynować.
Wszystkimi składnikami podanymi wyżej dokładnie "smarujemy" kurczaka.
Następnie odstawiamy do lodówki na minimum dwie godziny. Po tym czasie przekładamy mięso do żaroodpornego naczynia, skrapiamy oliwą z oliwek i wkładamy na 20 minut do piekarnika. Temperaturę nastawiamy na około 200 stopni.


W tym czasie dokładnie myjemy szpinak.
O szpinaku wodnym inaczej zwanym "morning glory" pisałam już tutaj i tutaj dziś przyrządzam go sama.

Umyty szpinak wrzucamy na rozgrzanego woka i solidnie skrapiamy go, pięcioma łyżkami sosu sojowego.
Szpinak dusimy do czasu, aż sos się zredukuje (około 5 minut).



Gotowy szpinak nakładamy na talerz. Na szpinak kawałki kurczaka.










niedziela, 23 lutego 2014

wiem, że jest końcówka lutego, ale...


wiem, że jest końcówka lutego
wiem, że w Polsce to pora na rozgrzewające zupy
najlepiej w akompaniamencie kaszy
wiem, że nie wypada serwować Wam chłodnika
ale...
zrozumcie mnie :)
mieszkam na przeciwległej półkuli
zrozumcie mnie
tutaj trwa właśnie lato!
a na lato najlepsze jest-

- Gazpacho z arbuzem




Składniki na dwie porcje:

dwa duże pomidory
300 g arbuza (bez skóry i pestek)
ząbek czosnku
łyżka oliwy z oliwek
łyżka octu balsamicznego
1/4 szkl. przegotowanej ciepłej wodygarść ziaren (pestki dyni, słonecznika)
sól morska
pieprz











Jak przyrządzić:

Pomidory sparzyć i obrać ze skórki.
Pokroić na drobne kawałki i włożyć do głębokiej miski.
Na drobne kawałki pokroić także arbuza i dodać do pomidorów. Dodać pokrojony ząbek czosnku, oliwę, ocet balsamiczny, wodę. Doprawić solą i pieprzem.
Teraz wszystko zblendować do uzyskania gładkiej masy.
Wstawić do lodówki na około 2 godziny.
Przed podaniem posypać garścią ziaren.

Warto serwować z kawałkami fety i razowym tostem.






Naprawdę, bardzo polecam na upały!

czwartek, 20 lutego 2014

smak lucjana z oceanu

lucjan czerwony z tego właśnie oceanu >>


Po prostu nie sposób przejść obok "rybnego" i nie zwrócić uwagi na lucjana, znany tutejszym jako red snapper. Lucjan zachwyca nie tylko egzotycznym wyglądem (czerwona łuska, olbrzymie oczy) ale przede wszystkim smakiem...
Białe, delikatne mięso
red snappera najbardziej lubię z trawą cytrynową, solą morską, białym pieprzem - dodatkowo mocno skrapiam sokiem z limonki
jako side -  mix chińskich sałat (o nim, o jego dressingu innym razem)




poniedziałek, 17 lutego 2014

ocean granatowy



Nie mogłam nie pokazać Wam tego zdjęcia.
Jest dla mnie bardzo wyjątkowe.
Dosłownie za każdym razem gdy na niego patrzę - chwyta mnie za serce
i sprowadza na ziemię
...
Za każdym razem kiedy mu się przyglądam uświadamiam sobie jaki potencjał ma w sobie Ocean.
Czym ja jestem w konfrontacji z nim
czym jestem stojąc u jego brzegu

ja
nieśmiale,
potroszku,
powolutku,
opuszkami palców dotykam jego materii

ocean myśli
ocean tajemnic
ocean uczyć
i tylko ta łódź kołysze się po jego horyzoncie
jak gdyby nigdy nic
jak gdyby
nigdy
nic

eh, sentymentalnie się zrobiło nagle
jak dawno
jak nigdy

bo tak naprawdę miało być o pewnej rybie z tego właśnie oceanu
a teraz to już nie wypada...
więc może jutro,
może pojutrze

niedziela, 19 stycznia 2014

Czy ktoś wie, jak naprawdę nazywa się bakłażan?


Naprawdę, bardzo mnie zaskoczyła
prawidłowa nazwa botaniczna bakłażana,
Psianka podłużna - tak, psianka podłużna(!)
inaczej oberżyna
lub w końcu
bakłażan
w angielskim języku, jeszcze dziwniej bo Eggplant!


a więc psianka podłużna ( i jej zawrotna cena 99 centów za kilo(sic!) ) stała się doskonałym pretekstem na dzisiejszy fajny obiad. Na patelni na łyżce oliwy podsmażyłam czosnek, cebulę, dodałam papryczkę chili (z domowego ogródka), oraz pokrojonego w grube paski bakłażana, dusiłam na wolnym ogniu około 15 minut, pod koniec dodałam pokrojoną w kostkę fetę i świeży (też w ogródka domowego, a jakże!) tymianek i majeranek. Tak przygotowaną oberżynę wymieszałam z wcześniej ugotowanym kuskusem (ugotowany kuskus, czyli zamoczony na trzy minuty we wrzątku).
Wyszło naprawdę pyszne!